Złoto głupców

Wyświetlenia: 11 / 0 | Seria: Zwyczajne | Dodano przez:Kryl00

Bądź mnom, Anon lvl 28.
Życie stabilne jak kurs franka w 2008 – praca przy workowaniu ziemi, micha u starej gratis, zero potrzeb, zero ambicji, zero lochy. Ubrania trzymają się tylko na nadziei i srebrnej taśmie, ale mi to pasi.
Wbijam do GS-u po zimne pifko, a tam zlot wiejskich ekspertek od cudzego życia. Słyszę swoje imię. Gadają, że jestem gołodupcem bez perspektyw, totalne delulu, że ktokolwiek mnie zechce. Śmiechom nie było końca. Cope.jpg.
Wychodzę jak ninja, w piwnicy odpalam peta starego i kminię. „Chcecie dramy? To będziecie miały inbę stulecia”.
Inwestuję oszczędności z materaca. Kupuję miskę do płukania złota i przez dwa miesiące odpierdalam performance w potoku udręki przy drodze. Cała wieś ma bekę, pokazują mnie palcami, pytają, czy mi sufit na łeb nie spadł. Ja tylko płuczę ten muł i milczę jak mnich z Shaolin.
Grande Finale.
Wjeżdżam pod sklep wypożyczonym Mustangiem (ryk silnika obudził nawet krowy u sąsiada). Wychodzę w fejkowym Gucci i łańcuchu do krów opierdolonym złotym sprayem. Kupuję najdroższego łychacza, rzucam ekspedientce 500 PLN i mówię: „Reszty nie trzeba, kup sobie jakieś ambicje”. Szach-mat, grażynki.
Uciekam na Mazury, a tam telefon od mame: „Anon, tu jest Trzecia Wojna Światowa!”.
Cała wieś rzuciła się na ten rów melioracyjny. Sąsiedzi się tłuką o dostęp do wody, stare baby kopią w nocy na polach, szef od ziemi sprzedaje piach z Twoich rąk jako „złotonośny” z 1000% marży. Ojciec spuścił byka, żeby nie roznieśli mu podwórka, a ziemniaki same się wykopały w tym chaosie.
Siedzisz nad jeziorem, otwierasz zimnego browarka i patrzysz na zachód słońca.
Profit? Cała wieś zrujnowana chciwością, a Ty jesteś legendą.
Czuję dobrze człowiek.



Top tygodnia

Wysyłanie...