przygody w tartaku cz.5
-czy coś się stało panie Zbysiu?-zapytałem
-ahh młody młody widziałem wóz strażacki
-no i co?
-eh opowiem ci (teraz historia będzie opowiadana z perspektywy pana Zbysia)
bądz mną. Zbigniew level 70. kiedyś byłem najszybszym strażakiem w Kraśniku każdy gdy słyszał syreny wiedział że ja już jadę gasić pożar i ratować ludzi. ale pewnego dnia poznałem Jowite. od razu się w sobie zakochaliśmy w zieliśmy ślub mieliśmy 3 dzieci, psa, kota, poloneza na raty wszystko było cacy ale pewnego dnia wróciłem wcześniej z pracy i zobaczyłem Jowite obściskującą się z Antkiem czyli gościem z którym konkurowałem w pracy zawsze byłem od niego lepszy ale ten nie mógł tego zaakceptować więc naj prawdo podobnie w ramach zemsty przeleciał moją żonę. rzuciłem się na tego chujka po krótkiej szarpaninie spadł ze schodów i skręcił sobie kark. dostałem 20 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci po odsiedzeniu swego wyroku błąkałem się po Polsce aż na stałe zagościłem w jednej z ciemnych uliczek w Łodzi. i tak od 10 lat mieszkam na Łódzkich ulicach wielu ludzi mnie zna jest super nikt nie wie o mojej przeszłości oprócz Anona i was.
z panem Zbysiem jest jeszcze jedna historia a mianowicie jego imię stało się kluczem do nie dostania wpierdolu od kibiców widzewa o oto mój osobisty przykład:
-ty Lechowa kurwo szykuj się do zbierania zębów
-ej ej spoko Zbysio by nie chciał żebyśmy się napierdalali
-no w sumie racja dobra choć na przeprosinowego kebsa.
w sumie Anonki w następnym wpisie opowiem wam o innych mieszkańcach Łodzi których poznałem lub o nich usłyszałem
dziękuje za przeczytanie dla pewności oznajmiam że historia jest w 100% zmyślona