Mój stary fanatyk ogrodnictwa
Views: 21 / 0 | Series: Common copy paste | Added by:anon
Jakieś dwa lata temu przeprowadziliśmy się z rodzinką do nowego domu, wszystko pięknie fajnie, życie nawet się układa. Jest tylko jeden jebany problem- ten jebany ogród. W lipcu skonczyliśmy się z rodzinką przeprowadzać i nic nie wskazywało na to że, ten coś się wydarzy. Mniej więcej w połowie lipca stary po pracy szedł prosto na ogrod, aby wam zwizualizować, dom miał jakies 200m2 i 2 piętra , aby wejsc na ogord trzeba przejść przez cały dom, ogród nie za duzy około 30m2 kwadratowy sąsiadujący z innymi ogrodami sąsiadów. Lipiec minął szybko, jakies wyjazdy, imprezy i głownie mnie nie było w domu, podbnie sierpień. We wrześniu zaczęła się gimbaza wiec, wiadomo. Nie zwróciłem na to uwagi ale za kazdym razem gdy stary wracał do domu pierwsze co robił, to wchodził i na ogród łapał się za biodra i z dumą patrzył od lewej do prawej, myślałem początkowo że, lubi ciepło i dźwiek ptakow ale myliłem się, oj jak się myliłem. Nie wiem jak ale stary przez wakacje zdarzył lekko ,,zadbać'' o ogród. Przez dwa letnie miesiące ktore spędziłem na wyjazdach i licznych melanżach , moj stary wychodował jebaną jungle w ogordzie. Pod koniec września gdy zauwazyłem ze stary juz prawie tam mieszka, ogród zaminił sie w trawe długą na 3m, mieliśmy huśtawkę, no to jej nie było juz. W końcu zaczęło byc zimno, to stary zciął te krzaki. Myślałem to juz koniec przygod ale nie. Zawsze po pracy wracał i stał tak z 10 min i patrzył ale z biegiem czasu sytuacja sie zmieniła. Wracał po pracy i stał ale nie 10 minut, 20 minut tylko jebane 2 godziny. Stary dosłwonie stał i patrzył, raz mi powiedział ze słyszy jak trawa rośnie, albo jak mrówki chodzą. Myślałem ze zartuje, do kurwa momentu.
Zaczeła sie zima wiec już stał mniej i nawet na noc wracał do domu. Jakoś w Marcu gdy dalej pizgało ale na tyle ze stary juz wychodził na ogród, zaczał cos budowa. Chłop całą zimę planował to co zbuduje. Nastpnę weekendy to była jebana porażka, kazał mi przynosić drewno do domu i ciąć dokładnie wymierzone belki, nie pytałem po chuj mu to. Na początku Maja na naszym pięknym kiedyś ogródku stał jebany drewniany zamek. Stary przez 2 miesiące wybudował 3 metrowy zamek z drewna. Pomyślicie a co z trawą? Trawa była na 2 pietrze, przycieta i zadbana, jakimś cudem wsadził tam kanape z salony i tam spał. W końcu jakiś sąsiad zgłosił to do spółdzielni i kazali mu to wyburzyć. Stary tak sie wkurwił ze dobudował jeszcze wiecej, wież i jakiś innych strategicznych miejsc obserwacyjnych na sąsiadow. W połowie czerwca zamek wyglądał jak twierdza, jakims cudem podłączył tam wode i ogrzewanie. Sąsiedzi zaczeli planowac jak zniszczyc tą jego twierdze bo górne piętra wchodziły na częsć sąsiadów. W połowie wakacji wyjechaliśmy na tydzien nad morze, pojechalibyśmy do hiszpanii albo innej Grecji ale te jego zabawy ograniczyły budzet domowy. gdy wrocilismy Zamku nie było. Stary tak się wkurwił ze powiedział ze sie wyprowadza. Od roku nie mam z nim kontaktu, ostatnio w telewizji mowili o jakimś najwiekszym zamku na świecie zbudowanym z drewna z ogrodami i systemem nawadniania. Jestem pewien ze to jego sprawka. Moja stara wzieła rozwod ale go nigdzie nie ma. Ostatnie doniesienia o nim dostalismy od jego kumpli, podobno był w Bułgarii. Ja jeszcze 2 lata i koncze gimbaze i wypierdalam z tego cyrku. Na ogordzie pozostało jescze to drewno z jego budowli ale nic juz tam nie rosnie przez te jego systemy ogrzewania.