Siema Anony. Pisze do was prosto z psychiatryka. Już wam tłumacze jak tu trafiłem. Jako życiowa spierdolina przez długi czas nie mogłem znaleźć pracy, aż wreszcie znalazłem na wykopie ogłoszenie, że szukają grabarza, bo stary spadł z rowerka na zawał. Był tylko jeden haczyk. W zasadzie to był plus. Był to cmentarz dla Anonów. Pomyślałem, że może być spoko. Wprawdzie nie była to praca marzeń, ale d...Czytaj dalej →
The Story of Her Holding an OrangeKobieta z pomarańczą